niedziela, 21 lutego 2016

koniec

Mogłabym w tym momencie zacząć długi, pełen żalu i smutku monolog, który byłby wstępem prowadzącym do punktu kulminacyjnego tej notki. Ale... po co? Powiem Wam wprost, chociaż po tytule zapewne większość z Was (jeśli nie wszyscy) zdołała już przewidzieć, co w tym momencie następuje. Wataha Krwawego Diamentu zostaje oficjalnie zamknięta. Borykałam się z tą decyzją niezwykle długo, czekając na odpowiedni moment. Chyba w końcu nadszedł ten dzień, by skończyć pewien rozdział w swoim życiu, zacząć coś nowego. I mimo, iż tak naprawdę jest to najzwyczajniej w świecie blog, w którym piszesz opowiadania magicznym wilkiem - czego wiele osób nie może pojąć – to podjęcie się założenia tej watahy było czymś, co na zawsze odmieniło moje życie. Poznałam tutaj wiele, niesamowitych osób, które na tym etapie życia mogę śmiało nazwać swoimi przyjaciółmi. Są to ludzie, którym mogę zaufać, mogę z nimi porozmawiać o wszystkim. Oczywiście, wrogów również nie zabrakło. 
Dlaczego więc kończę w takim momencie? Kończę z blogiem, który przyniósł tyle niezapomnianych wspomnień? Nic nie trwa wiecznie, w dodatku – robię się coraz starsza i... jeśli mam być szczera – moje zainteresowanie magicznymi wilkami powoli mija. Mam nadzieję, że znajdzie się grupka nielicznych, którzy będą w stanie to pojąć. 
Wataha Krwawego Diamentu była blogiem niezwykłym, wiele razy upadała, ale pod wpływem sentymentu, który mam do tej strony... reaktywowałam ją wiele razy. Tym razem chcę zakończyć wszystko oficjalnie. Poprosiłam nawet Karot, by napisała ten post za mnie... Ale po dłuższym namyśle stwierdziłam, że... to musi być post ode mnie – zapoczątkowałam istnienie tego bloga wraz z Oktawią, a więc i ja to zakończę. Mimo to przemowa Karot jest równie niesamowita i mimo, że dwie przemowy o tym samym w jednym poście wyglądają dość... dziwnie i nietypowo, pozwolę sobie na wklejenie jej pracy.
Więc... Od czego by tu zacząć? Może od tego, że nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że przyjdzie mi pisać tą notkę. Tak, nie mylicie się - doczekaliście końca nieśmiertelnej Watahy Krwawego Diamentu.
Każda historia ma zarówno swój początek, jak i koniec. My zaczęliśmy ponad trzy lata temu, 4 listopada 2012. Szło nam, nie ma co ukrywać, świetnie. Masa członków, niemal czterysta postów w niecałe dwa miesiące! I taki stan rzeczy utrzymywał się przez bardzo, bardzo długi czas. Zresztą, co ja Wam będę mówić, przecież Wy również byliście tu z nami. No, przynajmniej niektórzy z Was.
Wielu przyszło, wielu poszło. A mówiąc wielu, mam na myśli naprawdę cholernie dużo ludzi. Przewinęło się tutaj prawie 800 postaci. Dobrze widzicie, osiem stów.
Dlaczego więc kończymy to właśnie teraz? Mogłyśmy zrobić to w dowolnym momencie i uwierzcie mi, nieraz to planowałyśmy. Jednak dlaczego dziś? Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Taka jest nasza decyzja. Aktualnie jesteśmy w całkiem nie najgorszej sytuacji. Bądźmy szczerzy: w końcu nikt na nas nie naciska, nikt nie ma do nas o nic pretensji; kilkoro z Was pisze regularnie, a my robimy, co możemy, by utrzymać taki stan rzeczy. No, dobrze, robiłyśmy. Pierwszy raz od trzech lat nie czujemy presji. Parę osób odeszło, parę przyszło - zawsze tak było i nigdy nie próbowałyśmy tego zmienić. Nie trzymałyśmy nikogo na siłę, choć, nie da się ukryć, nasz spam często mógł wydawać się dość... Nachalny? Określcie to jak chcecie.
W każdym razie, nie owijając w bawełnę, WKD było, jest i zawsze będzie miejscem niesamowitym. Myślę, że każdy z nas zachował masę wspomnień. Tych gorszych i tych lepszych. Co tu dużo gadać, nie da się nas łatwo zapomnieć, choć może niektórzy zapamiętają nas jako to "cholerne trio", tudzież "świętą trójcę" (małe sprostowanie - bogami nie jesteśmy, ale uznamy to za komplement; dziękujemy).
Także, chyba czas kończyć. Nic nie trwa wiecznie. Wskrzeszałyśmy tego bloga tyle razy, ile to tylko było możliwe, jednak teraz czas z tym skończyć. Nie mówię, że rezygnujemy z bloggera, co to, to nie. Po prostu zamykamy pewien rozdział w naszym internetowym życiu, nazwijmy to w ten sposób. Myślę, że spotkamy się jeszcze niejednokrotnie. Być może nie tutaj, ale na pewno jeszcze nieraz usłyszymy o sobie nawzajem. Czy powrócimy? Tak. Raczej pod innym szyldem, może nawet zmienimy nieco swoje loginy, nicki, nazwy, usery, czy czymkolwiek to jest. Możliwe, że nie będziecie nawet wiedzieli, że my to my. Może to i lepiej. Może nie wiedząc, że tak naprawdę rozmawiacie z nami, pozwolicie nam wyrobić sobie opinię na nasz temat raz jeszcze. Czy będzie lepsza? Ciężko stwierdzić.
I to by było na tyle. Dziękujemy, że byliście z nami i pozwoliliście nam towarzyszyć Wam w tworzeniu tej historii. Jesteście najlepsi.
Zarówno naszych zwolenników, jak i antyfanów, zapraszamy do pozostawienia po sobie komentarza. Nie musi być on miły, znamy Waszą opinię. Gratulujemy również wszystkim naszym przeciwnikom, wreszcie nie macie konkurencji. Zjedzcie się nawzajem :)
Z masą miłości, buziaków i innych ckliwych pierdół,
kompletnie zaryczane i niezdolne do życia po zamknięciu WKD,
rebelle aka Bać, Dolonga310700 aka Carrot oraz Kari225o aka Diego
znane również jako wyżej wspomniane cholerne trio, święta trójca lub Najbardziej Pogięte Stado Ziemi
I ja chciałabym podziękować wszystkim, którzy trwali z nami na blogu. Wszystkim, którzy angażowali się w konkursach, dołączali, zawsze wspierali administrację i czynili tego bloga lepszym. Wow, wszystko brzmi trochę, jak na jakiejś stypie ;__; Ale prawda jest taka, że w tym całym zgiełku śmiechu panującym na czacie, przyda się odrobina powagi. DZIĘKUJĘ! Chciałabym również podziękować kilku osobom z osobna...

KAROT, która jest na WKD od samego początku. Nie pamiętam już nawet, jak wyglądała nasza pierwsza rozmowa, ale do tej pory nie mogę uwierzyć, że połączył nas blog o magicznych wilkach. Znamy się już trzy lata i mam nadzieję, że przetrwa to znacznie dłużej. Dziękuję Ci, że zawsze mi pomagałaś, wspierałaś, odciągałaś od głupich pomysłów... Dziękuję Ci za te wspaniałe spamy, ataki na WBW, to było piękne, KOCHAM CIĘ!

DIEGO, która potrafi pocieszyć w każdej sytuacji. Dziękuję Ci za wsparcie, które mi okazywałaś, i tak w sumie – okazujesz. Jesteś niepowtarzalną osobą, jedyną w swoim rodzaju. Kocham Cię za wszystkie nasze kłótnie, wiedz, że jesteś dla mnie bardzo ważna. Nie zmieniaj się, pozostań tym szalonym, zwariowanym Diegiem, władcą pionchy i siniaka już do końca!

MAUD, SZYNCE, KAKUNIE, JELENIOWI i wielu innym, którzy wprowadzili na czat tę niesamowitą atmosferę. Jesteście jedyni w swoim rodzaju, wszyscy!

Dziękuję również kilku osobom, którzy pisali regularnie opowiadania – nie będę wymieniać, kto – te osoby świetnie wiedzą, że chodzi o nie. :)

Wataha zostaje zamknięta, chciałabym tylko dodać, że konkurs karnawałowy zostanie rozstrzygnięty na Howrse, każdy uczestnik dostanie sowicie wynagrodzony, bez obaw. Mam nadzieję, że przyjmiecie ten post ciepło, chociaż spodziewam się hejtów, byłoby niemożliwe, gdyby chociaż jeden anonim nie skomentował postu. :D Haters gonna hate, ale pamiętajcie, że i tak Was wszystkich kocham! XD
,,Zarówno naszych zwolenników, jak i antyfanów, zapraszamy do pozostawienia po sobie komentarza. Nie musi być on miły, znamy Waszą opinię. Gratulujemy również wszystkim naszym przeciwnikom, wreszcie nie macie konkurencji. Zjedzcie się nawzajem :)" – piękne podusmowanie, Karot.

Pozdrawiam również tych, którzy doczytali do końca. Post miał być krótki. Wyszło jak zawsze. XD Nadal nie wierzę, że publikuję ten post - nawet nie wiecie, jak mi trudno... :)