poniedziałek, 28 lipca 2014

Od Flou CD. Moon'a

- Aha. Okey. - powiedziałam i poszłam sobie, zostawiając zdziwionego basiora.
- Nie chcesz się jeszcze gdzieś przejść? - usłyszałam zdenerwowany głos.
- Nie, dzięki. - krzyknęłam przez ramie nie zatrzymując się.
Szłam powoli przez las, chichocąc cicho, ciekawe co sobie teraz myśli Moon... Nagle usłyszałam za sobą dźwięk łamanej gałązki. Odwróciłam się szybko i rozejrzałam dookoła, nikogo, ani niczego, poza drzewami nie widziałam. 
- Zgubiłaś się? - usłyszałam gdzieś obok.
- Nie wydaje mi się. - rzekłam znudzona.
- Taak? Ja jednak uważam, że nie jesteś tam gdzie powinnaś. To już nie są tereny watahy.
- To gdzie jestem jak nie w watasze? - spytałam zirytowana.

<Dokończy ktoś? xd>

Nowy wilk: Talestia

Imię: Talestia (Dla przyjaciół Tania, TZN. Zapach Motyla)
Wiek: 2 lata
Rasa: Wilk Magii
Płeć: Wadera
Stanowisko: Nauczycielka Łowiectwa
Moce: Metamorfoza, Strzelanie z łuku oraz ustalanie trasy lotu strzał za pomocą myśli, a także wzroku, czytanie w myślach.
Cechy Charakteru: Talestia jest bardzo wyrozumiała i opiekuńcza w stosunku do swoich podopiecznych, których uczy łowiectwa. Jest ona tajemnicza oraz marzycielska przez co uważana za trochę szaloną. Wadera zawsze jest odważna, pomocna i pomysłowa. Zazwyczaj ma bardzo dobre poczucie humoru.Tania zawsze jest optymistycznie nastawiona do wszystkiego.
Partner: Poszukuje

Od Skyli

Szłam watahą z myślą, by z kimś się zaprzyjaźnić. Przecież dołączyło tyle różnych wilków. Ale jakoś szukanie przyjaźni niezbyt mi szło. Spotkałam tylko jednego wilka, a ten, gdy chciałam spytać o imię, "rozpłynął się w powietrzu". Postanowiłam pójść nad wodopój. Tam zawsze jest dużo wilków. Ale i tam miałam pecha. Wszystkie wilki stały po drugiej stronie, a mi się nie chciało tam iść. Po mojej stronie stał tylko jeden, ale wyglądał niezbyt sympatycznie. Ruszyłam w stronę plaży. Może ktoś spędza tam czas? Po drodze minęłam waderę, jednak ta podążyła w inną stronę. Dotarłam na plażę. O dziwo, nie było na niej żywego ducha. Nie... Jednak ktoś tam był. Podeszłam do tego wilka.
- Cześć, jestem Skyla, a ty? - zapytałam. Wilk spojrzał na mnie.

<Ktosiu?>

Od Lunatyka CD. Księżnej Półkrwi

- A nie przydało by ci się polowanie? - zapytałem.
- W zasadzie tak, ale przydała by się rozgrzewka. - odparła.
- Oj, Key. To chodź.
Poszliśmy w stronę plaży. Po kilku minutach przeszliśmy do sztruchtu.Wybraliśmy bardziej terenową drogę. Trzy razy przeskakiwaliśmy zwalone drzewa i raz strumyk.
- Fajna taka przebieżka, co nie? - zapytałem.
- Tak. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
- Nie trudno było cię znaleźć.
- Nie chodzi mi o trudność, tylko o to...
- Żeby nie wpaść w błoto. - przerwałem jej. Zaraz wepchnęła mnie do błotnistej kałuży.
- I kto tu wpadł w błoto. - powiedziała ze śmiechem i zaczeła skakać wokół mnie. Wygrzebałem się z błota.
- To było brzydkie zagranie. - powiedziałem tonem jakiegoś profesora i wybuchnęliśmy śmiechem. Napływ radości przerwał stukot. Była to sarna.
- Teraz! - krzyknęła Księżna i rzuciłą się na przebiegającą sarnę. Wgryzła jej się w grzbiet. Ofiara zaczęła wierzgać i brykać.
- Pforuf ji.- powiedziała Księżna. To chyba miało oznaczać "pomóż mi". Uczepiłem się karku sarny. Pochyliła łeb. Ześlizgnąłem się, jednak nim sarna znowu zaczęła wariować uderzyłem od boku i ofiara straciła równowagę. Upadła. Było już po niej. Zjedliśmy sarnę ze smakiem.
- To co, na plażę? - zapytałem.

<Key?>

Od Yume CD. Dante'go

- Tak...? - zachichotałam przerażająco - A to magia czarnej krwi...
Moje czerwone oko zaświeciło się. Mogłam praktycznie wszystko. Spojrzałam na niego przenikliwie, jakbym mówiła "Patrz teraz...". Tupnęłam nogą, znacząc w ten sposób runę. Dante nie mógł się ruszyć, ale nie krzyczał. Poleciała mi łza, która trafiła do dzbana. Woda stała się krwią. Magią ukształtowałam z niej wielkiego smoka, krew kumulowała się, tworząc szczegóły potwora. Na koniec musialam tylko tchnąć w niego życie. Było to najprostsze zadanie na świecie. Rzuciłam w kieunku gada pewne zioło. Utworzyło ono serce i narządy, oraz sparawiło, że smok ożył. Ruszył się niespokojnie z miejsca, po czym rozłożył gigantyczne skrzydła i odleciał. Zdjęłam runę.
- Z kaleczenia się czerpie przyjemność, więc pozwól mi na to... - warknęłam - Lepiej dla Ciebie, byś tu nie przychodził, lubię samotność. Także możesz iść, basiorze.

<Dante?>

niedziela, 27 lipca 2014

Od Arianne CD. Fire'a

Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia
- Piękne to mało powiedziane. To jest fantastyczne. Jak w książkach które czytałam tylko piękniejsze. Dziękuję, że mi to pokazałeś - powiedziałam z zachwytem i wpatrzyłam się w niebo
- Nie ma za co - uśmiechnął się i usiadł obok mnie. Patrzyłam i nie mogłam uwierzyć. W życiu widziałam już prawie wszystko, ale czegoś tak wyjątkowego, magicznego nawet sobie nie wyobrażałam
- W sumie po imieniu podejrzewam, że dla Ciebie to nie jest coś nadzwyczajnego tak jak dla mnie,co? -zapytałam nie odrywając wzroku od nieba
- Tak, trudno się nie domyślić - odpowiedział beznamiętnie
- Jak to się dzieje? - zapytałam po chwili
- Co takiego? - zapytał zdziwiony
- No to. Dlaczego to jest takie piękne? Ogień kojarzy się ze zniszczeniem a tutaj? Wygląda jak rubin oświetlony przez słońce, ale nawet on temu nie dorównuje. Więc, dlaczego tak jest? Jak to się dzieje?-zapytałam


<Fire?>

Od Ice Queen

Leżałam na plaży rozmyślając o niebieskich migdałach nagle miałam przypływ energii i postanowiłam wejść na klif i skoczyć do wody i tak też uczyniłam. Będąc pod wodą zobaczyłam jaskinie, popłynełam tam. Wynurzając się spod tafli wody zobaczyłam schody prowadzące do góry, normalnie inny wilk uciekł by ale moje motto to RAZ SIĘ ŻYJE. Tak nowe motto, wchodząc po mokrych i śliskich schodach dostrzegłam światło słoneczne, będąc już na "zewnątrz" dostrzegłam lasek, tak wokół mnie był lasek, jak widać jeszcze nie znam tajemnych przejść 
Zaśmiałam się do siebie i biegałam od jednego drzewa do drugiego i tak w koło. Zmęczona tym położyłam się pod jednym z korzeni drzewa i starałam się zasnąć, ale coś mi nie pozwalało. Nagle moje łapy zaczęły świecić a oczy zaczęły mnie strasznie piec i po chwili nic nie widziałam. Na omacku wróciłam do jaskini i zjechałam po schodach, jak najszybciej wskoczyłam do wody i starałam się znaleźć wyjście, po znalezieniu wyjścia wypłynęłam na powierzchnie i popłynęłam do brzegu nie mając już sił na nic położyłam się i nie mogłam się ruszyć, aż w końcu zasnęłam. Bojąc się, że nigdy nie wstanę, pomyliłam się, wstałam i od razu pożałowałam, dostałam czymś w łeb 
- Ała, to zabolało - powiedziałam do siebie czy ja mam zawsze takiego pecha .?
Pozbierałam się i odeszłam, wspomnienia wróciły poczułam ukucie w sercu skuliłam się 
- Ice czas wziąć się w garść, czas poszukać miłości - łzy, moje łzy zamarzały zapomniałam, w momencie zostałam unieruchomiona własnymi łzami; no Ice postarałaś się tylko ty tak umiesz..

<No Shadic czas na ciebie>

Nowy wilk: Deina

Imię: Deina (Dina, Dejna)
Wiek: 2,5 roku
Rasa: Mieszaniec (Wilk Hipnozy i Mieszaniec)
Płeć: Wadera
Stanowisko: Szpieg
Moce: Deina potrafi zahipnotyzować spojrzeniem, o ile tylko chce. Zahipnotyzowany wilk zatrzymuje się w miejscu na kilka minut, dzięki czemu Deina ma przewagę w walce;  może stać się niewidzialna na ile tylko chce; może przenikać przez wilki, przedmioty, ludzi i ściany - jak duch. 
Cechy charakteru: Deina na pierwszy rzut oka wydaje się być spokojna i nieśmiała. Jednak to tylko pozory. Uwielbia ona bowiem się bawić, szaleć i zawierać nowe znajomości - chociaż nie wie, dlaczego to ostatnie tak ciężko jej idzie. Powody mogą być różne... Zamierzać iść na imprezę i bawić się do rana? Zabierz ją ze sobą, dopilnuje, żebyście mieli świetną frajdę przez całą noc. Dużym plusem wśród jej cech jest też to, że po takich imprezach nie potrzebuje zbyt dużo snu. Deina jest troszkę niecierpliwa, nie potrafi usiedzieć długo w jednym miejscu. Zawsze musi coś robić, przez co rzadko przebywa w swojej jaskini. Wyjątkiem jest te kilka godzin, kiedy - jak już wcześniej było wspomniane - Deina odsypia imprezy. Jest trochę wrażliwa, ale jeśli chcesz ją zranić, to lepiej dobrze się postaraj. Deina zawsze znajdzie sposób żeby się odgryźć. Gdy Deina się uprze za wszelką cenę dojdzie do swojego celu. Jest bardzo wysportowana, ma dobrą kondycję, dzięki czemu wysoko skacze i szybko biega. Na jej twarzy ZAWSZE, ale to ZAWSZE gości uśmiech. Kto mówi, że widział ją kiedyś smutną chyba przesadził odrobinę z wódką...
Partner: Może kiedyś.. Ale nie dziś, dziś o 10 mamy imprezę :D
Głos: Bella Thorne

Od Fire'a CD. Arianne

Kiedy skończyliśmy jeść wstałem i zaciągnąłem waderę za sobą.
- Fire, gdzie my idziemy?! - wyrzykneła zdziwiona.
- Tam gdzie już dawno powinniśmy pójść! - odparłem z szerokim uśmiechem. Biegłem przed siebie a Aria biegła za mną.
- Fire,powiedz dokąd! - gadała. A ja tylko od czasu do czasu na chwile stwałem i patrzyłem czy idzie i biegłem dalej. W końcu doszliśmy do miejsca gdzie było pełno gałęzi. Przebiegłem przez nie zwinnie i szybko. Na chwilę satnołem na wielkim głazie spojrzałem do tyłu i zobaczyłem Arie jak wychodzi z gałęzi. Pobiegłem dalej a ona za mną. W końcu bagna. Z rozbiegu przeskoczyłem rzekę a Aria za mną. W końcu mnie zatrzymała.
- Fire,co ty robisz?! - odparła.
- Och...nie zdążymy! - warknąłem. I pobiegliśmy dalej w końcu znaleźliśmy się koło rzeki lawy.-Jeszcze tylko 5 minut!
- A myślisz że to jest dobre miejsce? - zapytała Aria przeskaując na inną stronę.
- Och tak! - uśmiechnąłem się w końcu para od lawy uniosła się na granatowe niebo i pomieszała się z niebem i srebrzytsymi gwiazdami.
- Piękne co nie? - zapytałem.

<Aria? :P>

Od Khajiit'a CD. SParty

- Cudnie... - powiedziałem rozmarzonym głosem. W głębi serca miałem nadzieję, że kiedyś będę mógł słuchać jej głosu codziennie... Stwierdziłem, że nie będę się cackał... Pobiegłem do najbliższej kopalni zostawiając nawołującą waderę. 
Oto efekt mojej kilkugodzinnej pracy:

Wróciłem i zabrałem waderę na plażę:
Napisałem:
I zaśpiewałem:

<Sparto? :3>

Od Soul'a CD. Emily

Po dość szybkim powrocie do jaskini położyłem się spać. Jak zwykle śniły mi się duchy, zjawy... ale tej nocy śniła mi się Emily... W sumie nic dziwnego... Zawsze śnią mi się bliżej poznane wilki. Z jednej strony nie mam temu nic przeciwko... ale to dziwne...
Obudziłem sie cały obolały. Przeciągnąłem sie jęcząc cicho.
- Bosz moje plecy. Soul coś ci robił w nocy? - zapytałem samego siebie. Po tym wyszedłem z jaskini do Emily. Po drodze spotkałem mnóstwo wilków. Stety bądź niestety nie chciałem się ze wszystkimi zapoznawać, chciałem się skupić i przypomnieć drogę do wadery. Nie za dobrze mi to szło. Już w lesie sie zgubiłem.
Bo krótkim błąkaniu się postanowiłem się 'Odmaterializować'. Znaczy ja to tak nazywam. Po prostu będę przenikać wszystko co materialne, tak więc zrobiłem to co zamierzałem i bez problemy przechodziłem przez drzewa, krzaki. Kiedy dotarłem do Krainy lodu zacząłem po raz kolejny się błąkać.
Minęło jakieś pół godziny.
- Świetnie - spuściłem głowę.
- Co "Świetnie"? - usłyszałem głos wadery.
- O Emily! - uśmiechnąłem się. Wadera odwzajemniła uśmiech.
- Ewidentnie sie zgubiłeś - zaśmiała się.
- Tsaaa. To co robimy?
- Hmmm o już wiem! Chodź za mną - pobiegła gdzieś, a ja za nią.

<Emily?>

Od Valkirii CD. Shadow'a

Przez chwile popatrzyłam się na basiora, a następnie na zachodzące słońce. 
- Wiesz dokładnie co tu się znajduje? - zapytałam 
Shadow skierował łapę w stronę mostu, oraz powiedział
- Jeżeli pójdziemy dalej, to po czasie ujawni nam się ogromna świątynia.
- Byłeś tam?
Wilk nie zdążył odpowiedzieć, gdyż przed postem ujawniła się gęsta mgła. Kiedy się niej wpatrywałam, powoli robiłam się senna, aż raptownie sen mnie opanował...
***
- Ehh... gdzie ja jestem - powiedziałam sama do siebie.
Wokoło mnie stały wielkie posągi, które ozdabiały wszelkie ściany. Żelazne kraty dawały klimat zamknięcia. Pochodnie przybite do ścian, oświetlały niewielką ilość pomieszczenia, które prowadziły do mniejszych komnat. Które miały w sobie kolejną ilość drzwi. Wszystko to wyglądało na ogromny labirynt. Po krótkim czasie podparłam się łapą, a następnie podniosłam z podłogi, która lśniła czystością. 
- Halo? - Jęknęłam 
Słychać było tylko echo 
-Valkiria? - usłyszałam - Gdzie jesteś?
- N-Nie wiem...- wydusiłam
Wstałam a następnie rozejrzałam się wokoło, wybrałam komnatę od której dochodziło echo Basiora, a następnie pobiegłam ile sił w nogach. Skręciłam w ścisły pokój, w którym znajdowała się kolejna krata... a za nią Shadow.
- Jak ty... - nie dokończyłam zdania
- Nie wiem, obudziłem się w tym miejscu
Spojrzałam na zamek, i bez zastanowienia zaczęłam go drapać, niestety... nic to nie dało, lecz po jakimś czasie wpadłam na pomysł. Zamknęłam oczy i z całych sił pragnęłam zmienić się w "demona". Nie wiem co mi przyszło do głowy aby go wywołać... lecz to była jedyna szansa, lub jedyny pomysł. Po krótkim czasie część mojego futra, zmieniło kolor w zielony, oraz czarny, a oczy zalały się jaskrawym zielony kolorem. Zaczęłam ciężko oddychać oraz po głowie chodziły ciche szepty, a możliwe że "rozkazy". Położyłam łapę na zamku, a on zalał się chemikaliami. Potężne trucizny rozpuściły metal, na płyn. Shadow zwinnie to przeskoczył i chwilę na mnie patrzył .

<Shadow? Nie ma co wybaczać, z resztą... wszystko dobrze napisane ... ;x >

Od Arianne CD. Thresh

Zaśmiałam się
- Arianne,miło mi. Jeszcze raz sorki-odpowiedziałam z zakłopotaniem
- Jesteś tutaj nowa?-zapytał
- Tak,jestem tu od kilku dni i nikogo nie znam, chociaż znam Ciebie i Fire'a-odpowiedziałam
- Czuję się wyróżniony-zaśmiał się
- Masz do tego prawo. Masz może ochotę na spacer?-zapytałam z uśmiechem


<Tresh?>

Od Sheeny CD. Voodoo

- Zająca się boisz czy co? - Basior przez chwilę śmiał się ze mnie. Dopiero gdy podszedł bliżej ujrzał to co ja - Nasze.. klony?! - To było coś, jakby przed nami stało lustro, ale było inaczej. ''Drudzy my'' cofnęli się i zaczęli biec do przodu, to znaczy oni obrócili się i biegli, ale dla nas to był przód. Bez zastanowienia ruszyłam za lustrzaną Sheeną. Po chwili Voodoo dołączył do mnie w biegu. Szybko przebiegliśmy Polanę Starych Dębów i po chwili zobaczyliśmy.. TO. 
- O ile się nie mylę to Sekretny Wąwóz - szepnęłam sama do siebie.
- Nie mylisz się. - Odpowiedział nieoczekiwanie. ''Niezły ma słuch'', pomyślałam. Podeszliśmy do stromego zbocza, przy którym oficjalnie zaczynał się wąwóz. Zeskoczyłam na dół, gdyż ziemia nie była dość daleko. Gdy Voodoo zeskoczył zaczęliśmy iść wzdłuż wąwozu w milczeniu. Schodziliśmy coraz niżej i niżej i niżej... Po kilku minutach drogi zatrzymałam się i spojrzałam w górę.
- Jakieś 20 metrów. - Osądził jakby czytając mi w myślach. Wznowiliśmy ''przechadzkę'', ale po przejściu kilku centymetrów przed moimi oczami pojawiło się coś dziwnego.
- Voodoo, ty.. ty to widzisz? - Spytałam zaskoczona dalej wpatrując się w ów dziwny, ale i zachwycający widok. Voodoo zrobił taką minę, jakby rozmawiał z osobą chorą psychicznie.
- Że niby co mam widzieć? Masz jakieś schizy?? 
- To moi rodzice.. - Stwierdziłam patrząc w pustą przestrzeń. Voodoo usiadł na przeciwko mnie i westchnął.
- Wcale nie. To tylko halucynacje. Powietrze w tym wąwozie jest inne niż nasze, więc..
- Ale zobacz! Oni tam są! - Upierałam się. Voodoo przeszedł w miejsce, na które uparcie patrzałam. Nic się nie odzywałam, tylko dalej wpatrywałam się w niegdyś pustą przestrzeń, w której teraz stał Voodoo..

<Voodoo? c:>

Od Arianne CD. Fire'a

Stado nie było szybkie,więc bez problemu upolowałam 3. Wtedy przybiegł Fire 
- No, no, ładnie.-przyznał 
- Dziękuję. Długo jesteś w watasze?-zapytałam przerywając ciszę
- Jakiś czas. A ty pewnie jesteś ta,co wczoraj dołączyła-odpowiedział
- Tak. Mam nadzieję,że tu będzie inaczej-przyznałam
- Inaczej? Czyli jak?-zapytał 
- No wiesz. "czyste" rządy pozbawione korupcji. No i że będę miała tutaj jakiś przyjaciół,albo chociaż znajomych-westchnęłam


<Fire?>

Od Voodoo CD. Ice Queen

Tak jakoś wyszło, że znalazłem się w Krainie Lodu. Sam do końca nie wiem jak, a właściwie nie jest to istotne. Często lubię się włóczyć po terenach watahy. Nie lubię tego jednak robić samotnie, ale tym razem tak właśnie było, co nie było dla mnie komfortowe. Mogłem w sumie nie zapuszczać się aż tak daleko od jaskiń bez żadnego towarzystwa... Ale co mi tam. Nikt mi nie zabroni. No chyba, że mój własny umysł... Bawiłem się niczym szczeniak pomiędzy lodowymi lustrami i zjeżdżalniami. Nie było to jednak tak miłe, jak byłoby z kimś. Skończyłem więc zabawę i postanowiłem się udać w stronę wyjścia, by może odszukać jakiegoś znajomego wilka lub grupkę i przyjść tutaj z nim.
Nagle moje serce aż mocniej zabiło, bo zauważyłem jakąś wielką postać. Nie wyglądała jak wilk... Może to głupie, ale od razu pomyślałem, że to Yeti. Nie mając ochoty na stanie się ofiarą śnieżnego potwora, podbiegłem bliżej i z całej siły uderzyłem go w tył głowy. Niestety po wstępnej "sekcji zwłok" okazało się, że to nie był żaden potwór tylko jakiś biały wilk...
"Ech, ta moja wyobraźnia..." - pomyślałem, po czym przyjrzałem się bliżej leżącej przede mną kupie futra. Okazało się, że to była jakaś wadera. To na pewno któraś z tych nowych, bo nie widziałem jej wcześniej. Kojarzę ją właśnie tylko z momentu, gdy zapisywała się do WKD.
- I co ja mam teraz niby zrobić? - powiedziałem sam do siebie. Zostawienie jej tutaj mogłoby być trochę nietaktowne... no dobra, chodzi o to, że jeszcze ktoś by miał do mnie o to później pretensje, i co?
Wziąłem nieprzytomną waderę na plecy. Nie ważyła mało, więc powoli zacząłem się zastanawiać czy nie powrócić do planu A... Jeszcze na samą myśl o tym, że miałbym ją dźwigać do śmierdzącej szpitalem jaskini tego piernika - Witch'a, robiło mi się słabo. To może do innego uzdrowiciela? Zdaje się, że musi być w pobliżu także jakiś medyk lub inny szaman... Wyszedłem dźwigając wilczycę na plecach. Po drodze sporo niestety się namęczyłem... W końcu doszedłem do jaskini jakiegoś medyka (te jaskinie są specjalnie oznaczone) Wszedłem bez pukania do jaskini. Na szczęście zapach sporo odbiegał od tego, jaki towarzyszy lecznicy Witch'a. Było tu mocniej czuć woń ziół.
Okazało się, że w jaskini mieszka medyczka imieniem Chilout. Już podczas jej zapisu do watahy było widać, że jest lekko... stuknięta? Także teraz była strasznie rozentuzjazmowana, co mnie z lekka irytowało, no ale co miałem zrobić...?

<Chilout, ulecz Ice Queen xD>

Od Tene CD. Sandstorm

- Nie jesteś głupia - uśmiechnąłem się.
- Skąd wiesz nawet mnie nie znasz?
- No taa...
- Więc? Czemu mówisz, że nie jestem głupia?
- Bo to widzę - uderzyłem ją lekko skrzydłem i uśmiechnąłem się.
- Jestem Sandstorm- przedstawiła się nieśmiało.
- Tene miło mi cię poznać. - usiadłem koło niej. Po chwili zapytałem:
- Coś cie trapi?

<Sandstorm?>

Od Fire'a CD. Arianne


- A mi możesz mówić Fire. - odparłem.
- Fire? - zapytała.- A to jest imię?
- No..sam nie wiem.
Usiadłem koło wadery. Szturchnąłem ją łapą że się wywaliła.
- Co ty robisz?! - warknęła.
- Sory...nudzi mi się. - przewróciłem ponuro oczami a to nie w moim stylu.
- No mi trochę tez. - odparła Arianne. - Zgłodniałam a ty?
- Ja tez. Idziemy na polowanie?
- Jasne.
Po 10 minutach szukania znalazło się duże stado saren. Ja je wypłoszyłem a Arianne pobiegła za oddalającą się od stada.

<Arianne?>

Od Astrid CD. Dante'go

-To w którą stronę teraz idziemy? - zapytałam.
-Może w tamtą?- odparł Dante i wskazał łapą na północ. Przytaknęłam. Wyruszyliśmy na północ. Nic...nic..aż w końcu : plaża! No znowu woda. Tak się wściekłam że znowu jesteśmy przy wodzie (choć kocham wodę) że zrobiłam wir w morzu i usiadłam wkurzona na piasku.
-Astrid? Co ty robisz? - zapytał zdziwiony Dante.
-Nie wiem. - otrząsnęłam się i przestałam robić ten wir. Ale się zaczerwieniłam...Dante pewnie uznał mnie za jakąś wariatkę czy coś.

<Dante?>

Od Moon'a CD. Primrose

Nie czekając na nic poleciałem z nią dalej. Poleciałem tym razem na bagna. Wyglądowałem i przeleciałem sam an drugi brzeg.
- Ej a ja? - zapytała Primrose.
- No,spróbuj sama.-uśmiechnąłem się.-No chyba że boisz się brudnej wody.
- Ja? Mam się bać takiego czegoś? No coś ty!
- No to przejdź.
Usiadłem sobie i czekałem aż wadera zdecyduje się coś zrobić. Chodziła trochę w lewo trochę w prawo i patrzyła się na wodę a czasami na mnie. W końcu nie wytrzymałem. Poleciałem po nią i położyłem ją na drugim brzegu. Ale zawisłem nad nią w powietrzu.
- Nie lądujesz? - zapytała.
- Po co? W końcu bawimy się w berka. - pokazałem jej język. Nie zauważyłem że spadła na mnie dosyć ciężka gałąź i leżałem na Primrose.

<Prim? Wybacz że wtedy się pomyliłam D:>